<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>newsy-rk.info</title>
	<atom:link href="http://www.newsy-rk.info/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.newsy-rk.info</link>
	<description>Kolejny blog oparty na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Thu, 11 Feb 2010 11:26:41 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Gry edukacyjne orzywiają nasz żywot</title>
		<link>http://www.newsy-rk.info/gry-edukacyjne-orzywiaja-nasz-zywot/</link>
		<comments>http://www.newsy-rk.info/gry-edukacyjne-orzywiaja-nasz-zywot/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:26:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[gry edukacyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.newsy-rk.info/?p=18</guid>
		<description><![CDATA[Wielu z nas,  gdy  słyszy takie  słowa  jak  gry wychowujące . To nie bardzo wie jak się za to zabrać.  bez ogródek  mówiąc nie sa one  zbyt   popularne , a to,  skutkiem tego  że trzeba w nich  pomyśleć  , a to, że trzeba jakoś zaplanować sobie  indywidualne  rzeczy. Czegoś się nauczyć i tak dalej, to  [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wielu z nas,  gdy  słyszy takie  słowa  jak  gry wychowujące . To nie bardzo wie jak się za to zabrać.  bez ogródek  mówiąc nie sa one  zbyt   popularne , a to,  skutkiem tego  że trzeba w nich  pomyśleć  , a to, że trzeba jakoś zaplanować sobie  indywidualne  rzeczy. Czegoś się nauczyć i tak dalej, to  przecież dla normalnych ludzi wydaje się czymś mało interesującym.  Jednak dla małych  dzieci gry takie to idealna osłona, przed treściami negatywnymi, często takimi, które w jakiś sposób negatywnie wpływają na nasze codzienne  żywot . Wyobrażacie sobie by małe  dziecko  grało w jakieś gry, w który panuje ciągła przemoc i walka? Bo ja jakoś nie potrafię sobie tego uzmysłowić.  wedle  mnie gry edukacyjne są bardzo  atrakcyjne  i warto jest w nie inwestować.  pociechy  bardzo garną się do różnych  układanek  ,  rebusów  i łamigłówek  według  mnie to bardzo ich rozwija i się nie dziwie.  Dziecko  w wieku 8 lat powinno się  uczyć  przez zabawę. Sam nie wyobrażam sobie by  obojętnie kiedy   gry kształcące zeszły z  areny , wielu młodych rodziców  bezsprzecznie  będzie je  pozyskiwać  , bo co mają dać swojemu dziecku do  rozrywki  , jak nie takie gry?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.newsy-rk.info/gry-edukacyjne-orzywiaja-nasz-zywot/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>lekko trudna gra edukacyjna</title>
		<link>http://www.newsy-rk.info/lekko-trudna-gra-edukacyjna/</link>
		<comments>http://www.newsy-rk.info/lekko-trudna-gra-edukacyjna/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:25:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.newsy-rk.info/?p=16</guid>
		<description><![CDATA[Ścisnąłem pierścienie opaską i kiedy Burek nasuwał cylinder na tłok i zsuwał
opaskę ku dołowi, ja obracałem ją wolno wokół tłoka. Potem rozpięliśmy przyrząd
i podtrzymując jeszcze cylinder, żeby nakrętki zmieściły się między śrubami a
najniższym żeberkiem, przyłapaliśmy parę nitek gwintu. Można było zakręcać.
Robiliśmy to kolejno, podając sobie klucz z jednej strony na drugą. Najwięcej
kłopotu było z tylną [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ścisnąłem pierścienie opaską i kiedy Burek nasuwał cylinder na tłok i zsuwał<br />
opaskę ku dołowi, ja obracałem ją wolno wokół tłoka. Potem rozpięliśmy przyrząd<br />
i podtrzymując jeszcze cylinder, żeby nakrętki zmieściły się między śrubami a<br />
najniższym żeberkiem, przyłapaliśmy parę nitek gwintu. Można było zakręcać.<br />
Robiliśmy to kolejno, podając sobie klucz z jednej strony na drugą. Najwięcej<br />
kłopotu było z tylną śrubą, mocującą zbiornik i siodełko, bo trzeba było trafiać<br />
nią w podkładki dystansowe. W sumie trwało to może dziesięć minut.<br />
– Zapalaj – powiedział Burek.<br />
Otworzyłem kranik benzynowy. Przewód był szczelny. Przelałem gaźnik, przymknąłem<br />
powietrze i dwa razy wolno nacisnąłem starter do oporu, żeby silnik zassał<br />
mieszankę. Potem otworzyłem trochę manetkę gazu, ruszyłem lekko starterem i<br />
kiedy czułem dobrze kompresję pod nogą, kopnąłem energicznie i silnik zaraz się<br />
odezwał.<br />
–<br />
Puszcza przy rurze wydechowej – powiedział Burek.<br />
–<br />
To dociągnij. Burek przyłożył przecinak do nakrętki, stuknął dwa razy młotkiem i<br />
dymienie ustało.Ruszyliśmy prosto aleją Waszyngtona. Było tędy nieco dalej, ale<br />
nawierzchnia była lepsza.<br />
Poza tym byliśmy ciekawi, jak się będzie silnik zachowywał. Ciągnął zupełnie<br />
dobrze. Dojechaliśmy do Wiatracznej i skręciliśmy w Grochowską. Kiedy<br />
wjechaliśmy do fabryki, silnik pracował równo i nie wyglądało na to, że jest<br />
przegrzany.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.newsy-rk.info/lekko-trudna-gra-edukacyjna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>pierwszy raz</title>
		<link>http://www.newsy-rk.info/pierwszy-raz/</link>
		<comments>http://www.newsy-rk.info/pierwszy-raz/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:22:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.newsy-rk.info/pierwszy-raz/</guid>
		<description><![CDATA[W pół godziny później silnik zaczął się pierwszy raz zacierać na Zielenieckiej.
Teraz prezes Parcewicz przyglądał się nam z troską. Zbiornik paliwa leżał na
skrzynkach gwoździ, obok cylinder, podkładka i trochę nakrętek. Siodło zwisało
smutno w kierunku tłoka, przekrzywionego na sworzniu i opartego o karter.
Musiało to niewesoło wyglądać, zwłaszcza że wiązał z nami jakieś nadzieje, skoro
jeszcze przed ósmą [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W pół godziny później silnik zaczął się pierwszy raz zacierać na Zielenieckiej.<br />
Teraz prezes Parcewicz przyglądał się nam z troską. Zbiornik paliwa leżał na<br />
skrzynkach gwoździ, obok cylinder, podkładka i trochę nakrętek. Siodło zwisało<br />
smutno w kierunku tłoka, przekrzywionego na sworzniu i opartego o karter.<br />
Musiało to niewesoło wyglądać, zwłaszcza że wiązał z nami jakieś nadzieje, skoro<br />
jeszcze przed ósmą zdążył opowiedzieć panu Pieleckiemu, że ma znowu motorowiec<br />
do dyspozycji.<br />
–<br />
Musieliśmy trochę podszlifować tłok – powiedział Burek. – Był za ciasno<br />
spasowany. Prezes pokręcił głową.<br />
– Na ulicy?!<br />
–<br />
To jest w gruncie rzeczy drobny zabieg – wyjaśnił Burek. – Jakby się tłok<br />
zatarł, to mógłby zniszczyć silnik. Uszkodzenia lepiej od razu usuwać.<br />
–<br />
Ile to potrwa? – spytał prezes Parcewicz.<br />
–<br />
Dwie, trzy godziny – powiedział kierowca, który tymczasem otworzył sobie<br />
przednie<br />
drzwi i przyglądał się motocyklowi. Pomyślałem sobie: Ty głupi baranie. Ale nie<br />
powiedziałem tego.<br />
–<br />
Za pół godziny będziemy w fabryce – rzekł Burek.Prezes pokręcił głową.<br />
–<br />
Jedziemy, panie Kaliszewski! – powiedział i Opel ruszył.<br />
–<br />
Ma za wczesny zapłon – zauważyłem.<br />
– Mądrala – rzekł Burek. Przetarliśmy tłok szmatą zwilżoną benzyną. Burek<br />
nasmarował uszczelkę hermetikiem, przesunął przez nią tłok i nałożył na śruby<br />
mocujące cylinder.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.newsy-rk.info/pierwszy-raz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>izolacji</title>
		<link>http://www.newsy-rk.info/izolacji/</link>
		<comments>http://www.newsy-rk.info/izolacji/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:07:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry edukacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.newsy-rk.info/izolacji/</guid>
		<description><![CDATA[Przy wybudowywaniu cylindra zawsze istnieje obawa, czy się podkładka równo
odklei. Kiedy odkręciliśmy śruby, okazało się, że przestrzeń między każdą ze
śrub a najniższym że-berkiem cylindra jest mniejsza od grubości nakrętek.
Odkręcaliśmy je teraz kolejno na krzyż, a one wypychały cylinder w górę. Mimo to
podkładka odkleiła się z jednej strony od karteru, z drugiej od cylindra. Na
kluczyku od [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przy wybudowywaniu cylindra zawsze istnieje obawa, czy się podkładka równo<br />
odklei. Kiedy odkręciliśmy śruby, okazało się, że przestrzeń między każdą ze<br />
śrub a najniższym że-berkiem cylindra jest mniejsza od grubości nakrętek.<br />
Odkręcaliśmy je teraz kolejno na krzyż, a one wypychały cylinder w górę. Mimo to<br />
podkładka odkleiła się z jednej strony od karteru, z drugiej od cylindra. Na<br />
kluczyku od magneta była cienka stalowa płytka, służąca do regulowania przerwy<br />
na przerywaczu i tą płytką podważyliśmy ostrożnie podkładkę. Można było<br />
zdejmować cylinder. Zdjęliśmy go razem z głowicą i z gaźnikiem. Nawet nie<br />
wymontowaliśmy przepustnicy, tylko odwinęliśmy kawałek izolacji, którym bowden<br />
gazu był przymocowany do ramy.<br />
Cylinder był w porządku. Nie było żadnych śladów na gładzi, zresztą bez zdjęcia<br />
głowicy i popatrzenia pod światło trudno było coś wypatrzeć. Bardziej<br />
interesował nas tłok. Tu mogliśmy coś zdziałać. Poniżej główki korbowodu widać<br />
było wyraźnie dwa miejsca, gdzie go przychwytywało.<br />
– No, to go mamy – rzekł Burek.<br />
Pierścienie były całe i nie zapieczone, przesuwały się swobodnie w rowkach.<br />
Uszczelka w zasadzie była cała Tylko w jednym miejscu jakby trochę dyskusyjna.<br />
–<br />
Posmarujemy hermetikiem i będzie dobrze – powiedziałem.Burek spojrzał na mnie<br />
przeciągle.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.newsy-rk.info/izolacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>cylinder</title>
		<link>http://www.newsy-rk.info/cylinder/</link>
		<comments>http://www.newsy-rk.info/cylinder/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:06:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.newsy-rk.info/?p=10</guid>
		<description><![CDATA[Trzeba zrzucić cylinder – powiedział Burek. – Tylko żeby wydech dał się odkręcić
ruskim kluczem. To należało sprawdzić przede wszystkim, żeby przy końcu roboty
nie utknąć niespodziewanie na rurze wydechowej.
Przyłożyłem przecinak do rozetowej nakrętki, stuknąłem młotkiem i nakrętka
przesunęła się.
– Pójdzie.
Silnik był niedawno montowany i należało sądzić, że śruby nie są pozapiekane.
Spróbowaliśmy jeszcze ruszyć nakrętki śrub mocujących cylinder [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trzeba zrzucić cylinder – powiedział Burek. – Tylko żeby wydech dał się odkręcić<br />
ruskim kluczem. To należało sprawdzić przede wszystkim, żeby przy końcu roboty<br />
nie utknąć niespodziewanie na rurze wydechowej.<br />
Przyłożyłem przecinak do rozetowej nakrętki, stuknąłem młotkiem i nakrętka<br />
przesunęła się.<br />
– Pójdzie.<br />
Silnik był niedawno montowany i należało sądzić, że śruby nie są pozapiekane.<br />
Spróbowaliśmy jeszcze ruszyć nakrętki śrub mocujących cylinder do kartera. Z<br />
jedną były trudności, ale przedłużyliśmy klucz drugim kluczem i wtedy nakrętka<br />
puściła. Już nam nie groziły niespodzianki. Burek zabrał się do rury<br />
wydechowej, ja odkręciłem przednią śrubę od zbiornika, następnie tylną. Tylna<br />
była dłuższa, ponieważ osadzone było na niej siodełko. Wyjmując śrubę musiałem<br />
uważać, żeby nie pogubić podkładek dystansowych. Jedna upadła mi do kałuży, ale<br />
odnalazłem ją bez trudu. Potem podałem Burkowi klucz, żeby odłączył rurkę<br />
benzynową od gaźnika. Po chwili z rurki popłynęła strużka benzyny.<br />
–<br />
Mógłbyś zamknąć kranik? – zaproponowałem.<br />
–<br />
Istotnie – zgodził się.<br />
Zdjęliśmy zbiornik i ułożyliśmy go na skrzynkach z gwoździami w ten sposób, żeby<br />
nie pogiąć rurki benzynowej. Te rurki są z miękkiego aluminium, lubią się giąć i<br />
wówczas konus pod złym kątem wchodzi do gaźnika i jeżeli się nawet dobrze<br />
dociągnie nakrętkę, zawsze się rurka ślimaczy albo i cieknie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.newsy-rk.info/cylinder/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jeszcze chwila</title>
		<link>http://www.newsy-rk.info/jeszcze-chwila/</link>
		<comments>http://www.newsy-rk.info/jeszcze-chwila/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:05:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.newsy-rk.info/jeszcze-chwila/</guid>
		<description><![CDATA[Ale teraz, kiedy mieliśmy w skrzyni dodatkowe
sto dwadzieścia kilo, było jeszcze gorzej niż przedtem. Już te okłady ze śniegu
przestały pomagać, parokrotnie musieliśmy stawać, bo sil-nik tracił zupełnie moc
i metalicznie stukał i dzwonił na samozapłonie. Jeszcze jakoś wjecha-liśmy na
most Poniatowskiego, na wzniesienie, którego normalnie nikt nawet nie spostrzega
w czasie jazdy i zaraz potem Burek przerzucił na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ale teraz, kiedy mieliśmy w skrzyni dodatkowe<br />
sto dwadzieścia kilo, było jeszcze gorzej niż przedtem. Już te okłady ze śniegu<br />
przestały pomagać, parokrotnie musieliśmy stawać, bo sil-nik tracił zupełnie moc<br />
i metalicznie stukał i dzwonił na samozapłonie. Jeszcze jakoś wjecha-liśmy na<br />
most Poniatowskiego, na wzniesienie, którego normalnie nikt nawet nie spostrzega<br />
w czasie jazdy i zaraz potem Burek przerzucił na luz i zgasił silnik.<br />
Stoczyliśmy się w kierun-ku Saskiej Kępy, kilkanaście metrów przed rondem<br />
Waszyngtona skręcił w prawo i jednym kołem wózka wjechał na chodnik.<br />
– Trzeba zobaczyć, co się dzieje w środku – powiedział zsiadając z motocykla. –<br />
Jeszcze chwila i zatrze się jak kołek w płocie. Nie było innej rady.<br />
– Zobacz, co mamy w tej torbie – powiedziałem, wciąż siedząc na tylnym siodełku.<br />
W skrzyni leżała pompa do kół i bardzo brudna brezentowa torebka, owinięta w<br />
równie brudną szmatę. Narzędzia są w torbie – poinformował nas Latoch,<br />
przekazując nam motoro-wiec. Ale wtedy nie popatrzyliśmy, co jest w środku.<br />
Teraz Burek otworzył torebkę.<br />
Kolejno wyjmował klucze.<br />
–<br />
Jest czternastka i siedemnastka – powiedział – śrubokręt, klucz do świec,<br />
przecinak i młotek. Jeszcze dziesiątka i kluczyk do magneta.<br />
Wysiadłem w kałużę rozbabranego śniegu. Na szczęście była płytka..<br />
Przejeżdżające z rzadka samochody pryskały spod kół wodą i grudkami śniegu. Ale<br />
chodnik był względnie suchy.<br />
–</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.newsy-rk.info/jeszcze-chwila/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>remont</title>
		<link>http://www.newsy-rk.info/remont/</link>
		<comments>http://www.newsy-rk.info/remont/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:02:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.newsy-rk.info/?p=7</guid>
		<description><![CDATA[Na motorówce ładowano podobno trzysta
kilo i ciągnęły bez większego wysiłku. Jeździli na nich różni ludzie od wypadku
do wypadku, kto miał czas i ochotę albo kto nie był akurat potrzebny. Potem
okazało się, że we-dług przepisów niemieckich do prowadzenia wózka potrzebne
jest prawo jazdy. Silniki też wymagały remontu.
Kiedy przed pół godziną wyjeżdżaliśmy pierwszy raz motorowcem z „Neptuna” do
miasta, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na motorówce ładowano podobno trzysta<br />
kilo i ciągnęły bez większego wysiłku. Jeździli na nich różni ludzie od wypadku<br />
do wypadku, kto miał czas i ochotę albo kto nie był akurat potrzebny. Potem<br />
okazało się, że we-dług przepisów niemieckich do prowadzenia wózka potrzebne<br />
jest prawo jazdy. Silniki też wymagały remontu.<br />
Kiedy przed pół godziną wyjeżdżaliśmy pierwszy raz motorowcem z „Neptuna” do<br />
miasta, monter Latoch odprowadził nas aż do bramy. Przedtem napełnił bak<br />
mieszanką, powiedział, że na pięć litrów benzyny bierze się ćwiartkę oleju, że<br />
kartkę na benzynę i olej musi podpisać dyrektor, bo inaczej magazyn nie wyda,<br />
wreszcie pokazał nam, gdzie magazyn się mieści.<br />
Brama wjazdowa przechodziła przez budynek. Latoch wszedł przez małe drzwiczki<br />
pro-wadzące do portierni i wrócił z portierem Grzesikiem. Grzesik miał siwe<br />
wąsy, maciejówkę i wyglądał jak robotnik na obrazku z czytanek szkolnych.<br />
Jeszcze przed pierwszą wojną światową uległ jako tokarz wypadkowi, maszyna<br />
okaleczyła mu rękę. Odtąd pracował jako portier.<br />
Nie śpiesząc się otworzył bramę i przyglądał się spokojnymi niebieskimi oczami,<br />
jak uruchamiamy silnik.<br />
Monter Latoch powiedział jeszcze raz, że silnik jest po szlifie mocno spasowany<br />
i żeby nie dawać obrotów. Widocznie leżało mu to na sercu, ponieważ już<br />
poprzednio zwracał nam na to uwagę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.newsy-rk.info/remont/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>kategori</title>
		<link>http://www.newsy-rk.info/kategori/</link>
		<comments>http://www.newsy-rk.info/kategori/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:01:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[legendy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.newsy-rk.info/kategori/</guid>
		<description><![CDATA[W sferach najściślej fachowych wyżej ceniono
wersję z jedną rurą dolną, która pod fabryczną gwarancją dawała szybkość wyższą
od rekordu Polski na kilometr ze startu lotnego w tej kategorii. Ale silnik
tego modelu był tak wysoko sprężony, że mógł pracować tylko na mieszance
benzyny i benzolu. Zresztą nikt poważnie nie brał tej fabrycznej gwarancji, w
myśl zasady, że jeżeli słowo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W sferach najściślej fachowych wyżej ceniono<br />
wersję z jedną rurą dolną, która pod fabryczną gwarancją dawała szybkość wyższą<br />
od rekordu Polski na kilometr ze startu lotnego w tej kategorii. Ale silnik<br />
tego modelu był tak wysoko sprężony, że mógł pracować tylko na mieszance<br />
benzyny i benzolu. Zresztą nikt poważnie nie brał tej fabrycznej gwarancji, w<br />
myśl zasady, że jeżeli słowo pisane znajdzie się w zbyt już drastycznej<br />
sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem, to wypada zawierzyć rozsądkowi.<br />
Na motocykle z silnikami o pojemności mniejszej niż ćwierć litra patrzyliśmy z<br />
życzliwym pobłażaniem. Wyjątek stanowiło BMW 200, najmniejszy czterotakt świata.<br />
Ten motocykl interesował nas na prawach dziwoląga. Już w warsztatach Swobody,<br />
wiosną czterdziestego roku, zobaczyliśmy nowe DKW 125. Był to rozborowany do<br />
większej pojemności model RT 3, który znaliśmy z widzenia, ale o wyższej mocy i<br />
z nożną zmianą biegów. Parę razy odprowadzaliśmy te Dekawki do HKP. Były to<br />
prawdziwe motocykle, chociaż małe.<br />
Teraz ten Villiers był zagadką.<br />
Fabryka motorów „Neptun” zaraz na początku okupacji zaczęła produkować riksze<br />
rowerowe. Były dobrze skonstruowane, lekkie i miały pomysłowe resorowania<br />
wózka. Widziało się ich w Warszawie dużo. Potem „Neptun” zaniechał produkcji, bo<br />
dostał jakieś zamówienia wojskowe i wówczas te riksze z małymi zmianami<br />
produkowały zakłady rzemieślnicze. W tym pierwszym, rikszowym okresie zbudowano<br />
w „Neptunie” dwa wózki towarowe dla własnych potrzeb. Zamiast pasażerskiego<br />
siedzenia z przodu była skrzynia ładunkowa, z tyłu zamiast roweru setka<br />
„Perkuna” z Villiersowskim silnikiem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.newsy-rk.info/kategori/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poniatowski</title>
		<link>http://www.newsy-rk.info/poniatowski/</link>
		<comments>http://www.newsy-rk.info/poniatowski/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:00:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[gry edukacyjne]]></category>
		<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[legendy]]></category>
		<category><![CDATA[opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.newsy-rk.info/?p=4</guid>
		<description><![CDATA[Od strony Saskiej Kępy na most Poniatowskiego wjeżdżało się nasypem wybrukowanym
kocimi łbami. Wzniesienie było niewielkie, mimo to gdzieś w połowie silnik znowu
stracił obroty. Zredukowałem na dwójkę i zaraz odezwało się metaliczne
dzwonienie. Sięgnąłem szybko pod bak, nacisnąłem przycisk zatapiający pływak
gaźnika i przymknąłem powietrze. Przymknąłem też manetkę gazu, dzwonienie ustało i po otwarciu gazu silnik pociągnął znowu. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od strony Saskiej Kępy na most Poniatowskiego wjeżdżało się nasypem wybrukowanym<br />
kocimi łbami. Wzniesienie było niewielkie, mimo to gdzieś w połowie silnik znowu<br />
stracił obroty. Zredukowałem na dwójkę i zaraz odezwało się metaliczne<br />
dzwonienie. Sięgnąłem szybko pod bak, nacisnąłem przycisk zatapiający pływak</p>
<p>gaźnika i przymknąłem powietrze. Przymknąłem też manetkę gazu, dzwonienie ustało i po otwarciu gazu silnik pociągnął znowu. Ale zanim dojechaliśmy na górę,<br />
powtórzyło się to znowu.<br />
– Zgaś – powiedział Burek z tylnego siodełka. – Zaraz się znowu zatrze. Pierwszy<br />
raz zaczęło nam przychwytywać tłok jeszcze na Zielenieckiej. Ale wówczas silne<br />
wzbogacenie mieszanki pomogło. Teraz trzeba było pozwolić, żeby silnik<br />
przestygł.<br />
Był to angielski Villiers o pojemności skokowej 98 ccm. Kiedy około<br />
trzydziestego siódmego roku zaczęły się pojawiać w Polsce małe motocykle,<br />
prawie wszystkie wyposażone były w te silniki. Miały dobrą opinię. Również w</p>
<p>Polsce kilka fabryk zaczęło budować motocykle z silnikami Villiersa. Jeździły te setki na rejestracji rowerowej i nie wymagały prawa jazdy. Z każdym rokiem<br />
było ich więcej. Miały trzy konie mechaniczne mocy, normalne podnóżki i<br />
starter. Górowały zdecydowanie nad niemieckimi motorowerami Sachsa. Sachsy były<br />
słabsze o trzy czwarte konia, miały dwa biegi i rowerowe pedały. Tylko nas z<br />
Burkiem ciągnęło w tych czasach do półlitrowego Nortona, do Rudge’a Ulstera<br />
albo do Velocette. Burek jeździł na AJS 350, a ja na ćwierćlitrowym Arielu Red<br />
Hunter z dwiema górnymi rurami.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.newsy-rk.info/poniatowski/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
